Czy Maria Szabłowska korzystała z dobrodziejstw chirurgii plastycznej? A może zachowała młody wygląd wyłącznie dzięki genom, zdrowemu trybowi życia i tajemnym eliksirom z Podlasia, o których nikt poza nią nie słyszał? Temat operacji plastycznych znanych osobistości to temat rzeka – głęboka, pełna nurtów spekulacji i zaskakujących zwrotów akcji. Maria Szabłowska, legenda polskiego dziennikarstwa muzycznego, to kobieta, której czas wydaje się płynąć w innym tempie. Śledząc jej występy na ekranie, niejedna osoba zaczęła zadawać sobie pytanie: czy młodzieńczy wygląd dziennikarki to zasługa natury, czy też skalpela?
Wieczna młodość czy wybitny makijaż?
Patrząc na Marię Szabłowską, można odnieść wrażenie, że czas się dla niej zatrzymał – może gdzieś w okolicach lat 90., w których stylizacje miały więcej różu niż katalog Barbie. Jej skóra, jakby zapomniała, że ma się starzeć, jest napięta i promienna. Czy to możliwe, że sam dobór odpowiedniego podkładu i regularne maseczki z awokado mogą zdziałać takie cuda? Zwolennicy teorii „naturalnego blasku” twierdzą, że to kwestia genów, zdrowego trybu życia oraz pasji do pracy, która odmładza duszę (a może i cerę?).
Plastyczne mity, czyli co ludzie mówią
W sieci aż roi się od domorosłych ekspertów chirurgii estetycznej, którzy z iście kryminalistyczną precyzją analizują zdjęcia Marii z przeszłości, zestawiając je z najnowszymi ujęciami. „Nos inny!”, „Zmarszczki zniknęły!”, „To nie ta sama kobieta!” – słychać z internetowych korytarzy. Mitów wokół tematu jest co niemiara: że rzekomo przeszła pełną korektę twarzy, lifting powiek, botoks z importu i jeszcze coś na ząb… A najciekawsze w tym jest to, że żadnej z tych informacji nie potwierdzają żadne oficjalne źródła, a sama bohaterka – jak na rasową gwiazdę przystało – nie komentuje publicznie swoich domniemanych wizyt w klinikach piękności.
Z chirurgiem czy bez, ważna jest konsekwencja
Niezależnie od tego, czy maria szabłowska operacje plastyczne poddaje się im z regularnością przeglądów samochodowych, czy raczej trzyma się z dala od skalpela jak kot od kąpieli, jedno jej trzeba przyznać – wygląda świetnie. I to „świetnie” nie w sensie zrobionym, ale elegancko, stylowo i z klasą. Jeśli korzystała z usług medycyny estetycznej, to zrobiła to z taktem i zdrowym rozsądkiem. Zamiast drastycznych metamorfoz – subtelne poprawki? Tego nie wiemy, ale w sumie – czy musimy wiedzieć?
Gwiazda z dystansem
Maria Szabłowska słynie z poczucia humoru, dystansu do siebie i szczerej miłości do muzyki. To cechy, które bez skalpela potrafią odjąć lat więcej niż niejedna seria botoksu. Wiedzie aktywne życie, angażuje się w projekty medialne i nie aspiruje do miana modelki z okładki Vogue. I może właśnie dlatego zyskuje uznanie nie tylko jako profesjonalistka, ale i… inspiracja dla kobiet w każdym wieku. Bo w świecie, gdzie presja na wygląd robi większe ciśnienie niż włoska kawa, Szabłowska zdaje się mówić: „Lata lecą? To lećmy razem z nimi, ale stylowo!”
Operacja na pogłoski
Temat operacji plastycznych Marii Szabłowskiej regularnie wraca jak bumerang, zwłaszcza w mediach plotkarskich. Tam, gdzie kończą się fakty, zaczyna się fantazja. Czy poddała się korekcie nosa? Czy wypełnia zmarszczki kwasem hialuronowym? A może po prostu miała szczęście być kobietą genetycznie zaprojektowaną do spowalniania procesu starzenia? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – maria szabłowska operacje plastyczne to temat, który przyciąga uwagę niczym nowy album Dawida Podsiadły w dniu premiery.
Bez względu na to, co (i czy w ogóle cokolwiek) Maria Szabłowska zrobiła ze swoją twarzą – efekt jest więcej niż zadowalający. Wygląda znakomicie, zachwyca pozytywną energią i stylem, a przy okazji pozostaje ikoną polskiego dziennikarstwa muzycznego. Czy poprawki kosmetyczne są w jej przypadku częścią arsenału, czy nie – to pozostaje jej sprawą. My za to możemy uczyć się od niej nie tylko, jak ubierać się z klasą, ale też jak z humorem i dystansem podchodzić do wieku. Bo bez względu na to, czy z medycyną estetyczną czy bez – Maria Szabłowska pokazuje, że dobrze wygląda ta, która dobrze się czuje.