Niektórzy marzą o podróży na Bliski Wschód, żeby rozsmakować się w lokalnych specjałach, inni po prostu zapuszczają rękę w worek z ciecierzycą i zakasują rękawy. W obu przypadkach kończy się na tym samym — miłością od pierwszego chrupnięcia do… falafela. A jeśli łączysz kulinarne odkrycia z miłością do roślinnej kuchni, to nie mogłeś trafić lepiej. Dziś zdradzimy Ci sekret, jak przygotować falafel jadłonomia tak dobry, że sąsiedzi będą podejrzewać, że sprowadzasz go prosto z Tel Awiwu. Gotowi? Wciskamy „blend” i zaczynamy!
Nie falafluj, tylko namocz!
Zacznijmy od podstaw, czyli ciecierzycy. Tak, tej suchej, twardej jak kamień i wymagającej cierpliwości większej niż kolejka do barbera w sobotni poranek. Jeśli myślisz, że sięgniesz po puszkowaną – zatrzymaj się. Falafel jadłonomia opiera się na surowej, namoczonej ciecierzycy, która spędziła w wodzie minimum 12 godzin, najlepiej z dodatkiem sody oczyszczonej (ułatwia trawienie, a przy okazji skraca gotowanie – chociaż tu akurat gotujemy zero).
Magiczne dodatki, bez których ani rusz
Falafel to nie tylko kulka z ciecierzycy. To fiesta przypraw! Kluczowa jest świeża kolendra i natka pietruszki – duże pęczki, nie jakieś tam mizerne listeczki. Do tego czosnek (zawsze więcej, niż podaje przepis), cebula i odrobina kminu rzymskiego – absolutne must have w każdej kuchni, która aspiruje do miana wegetariańskiego nieba. Nie zapomnij o soli i odrobinie pieprzu cayenne, jeśli masz ochotę na mały pikantny twist.
Blendujemy, ale z głową
Przygotowanie masy na falafel jadłonomia to ten moment, w którym czujesz się jednocześnie kucharzem i DJ-em. Trzeba znaleźć idealny rytm – masa powinna być grudkowata, ale nie za bardzo. Jeśli zblendujesz ją na puree, zamiast falafela wyjdzie Ci… pasta ciecierzycowa. Czyli też dobra, ale nie tym razem. Pulsacyjne blendowanie i mieszanie składników w międzyczasie – to kluczowe taktyki. Opcjonalnie możesz dorzucić 1-2 łyżki mąki z ciecierzycy lub bułki tartej, jeśli masa jest zbyt lejąca. Ale uwaga, z tym jak z solą – lepiej dosypywać stopniowo.
Smażyć czy piec – oto jest pytanie!
Tradycja mówi: smażone. Zdrowy rozsądek: pieczone też da radę! Jeśli chcesz uzyskać idealnie chrupiący falafel, nie żałuj oleju podczas smażenia. Powinien być dobrze rozgrzany, żeby kulki od razu się zrumieniły i nie wchłonęły pół litra tłuszczu – są fit, ale mają swoje granice. A jeśli wolisz wersję light, piecz je w 200°C przez 25-30 minut, pamiętając o obróceniu w połowie czasu. W efekcie uzyskasz złociste kulki bez cienia wyrzutów sumienia.
Podanie: czyli magia w picie
Falafele najlepiej smakują w towarzystwie. Nie, nie z sąsiadem z trzeciego piętra, tylko w towarzystwie pity, hummusu, warzyw i sosu tahini. Wersja deluxe zawiera też marynowaną czerwoną cebulę i ogórek kiszony – kontrast smaków, który przeniesie Cię prosto na arabski targ. Weź pity, rozgrzej je lekko i napchaj czym się da – falafele, hummus, sałata, pomidor, ogórek. I dużo, dużo sosu tahini z cytryną.
Falafelowa filozofia Jadłonomii
Dlaczego falafel jadłonomia zdobył serca polskich wegan i nie tylko? Bo jest genialny w swej prostocie, niedrogi, sycący i daje nieograniczone możliwości kombinowania. Marta Dymek pokazała, że kuchnia roślinna to nie papierowa trawa i tofu z patelni, tylko pełnoprawne danie, które uderza w kubki smakowe jak kulinarny grom z jasnego nieba. I za każdy dobrze usmażony falafel – dziękujmy jej głośno!
Falafel to coś więcej niż posiłek – to chrupiąca obietnica, że kuchnia roślinna może być nie tylko zdrowa, ale i obłędnie pyszna. Przy odrobinie chęci i dobrych składników jesteś w stanie w domowych warunkach stworzyć falafel, którego nie powstydziłaby się nawet zgrana ekipa hummus-baru w sercu Jafy. A że przepis z Jadłonomii działa, to już wiesz. Wystarczy spróbować. Smacznego!
Zobacz też:https://mojkobiecyblog.pl/pieczony-falafel-idealny-przepis-wedlug-jadlonomia/